Nie mam książek, zeszytów, psychicznie też nie jestem przygotowana do tego co ma być pojutrze.
POJUTRZE?
No to brawo Czas! - nie mam pojęcia gdzie i po co tak zapie*dalasz.
Kiedy chcę to potrafię być grzeczną, ułożoną, przykładną hmmm.... ? córką? Lecz czasami potrafię przyjść do domu i wypić 1,5 l wody mineralnej na eks. Słucham dubstepów, oglądam SKINS, używki? hmm... nie przebieram. Może to mi ryje mózg? Hmm, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, aż do czasu gdy rozjebałam czyjś płot. Mam za słabe nerwy? Nie potrafię wytrzymać tego, że żyję w takim pogrzanym świecie? Że każdy z kolei przypomina mi kogoś i odpieprza coś? Może za dużo wyidealizowanych obrazków przepłynęło przez moją głowę? Brakuje mi kogoś, kto chamowałby moje emocje, kto walnąłby mi z liścia w twarz i powiedział "Ania, olej to, nie umierasz dziś, masz całe życie przed sobą." Pojebanie, ale i tak będę się wpierdalała, nawet jak powiesz, że mam to kurwa zostawić, bo to nie moja sprawa. JEST TO DO CHOLERY MOJA SPRAWA I NIE KAŻCIE MI STAĆ Z BOKU.
Chciałam tańczyć, zrobiłam w tył zwrot. Nie, to nie tak, bo przez chwilę widziałam coś czego rzeczywiście tam nie było, wiesz to ten moment. Nie jestem zbyt pewna siebie, nie, nie. Właśnie w tym rzecz, że każdego kolejnego dnia mam coraz więcej wątpliwości. Nie szukam zajęcia, odskoczni od rzeczywistości na siłę. Po prostu czasami coś jebnie Cię z taką siłą, że no nie ma innej opcji, tylko w tym pozostać.